poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Casus matematyki

Były kiedys takie czasy gdy na koncu podrecznika szkolnego byla wyrysowana tabelka- w tabelce bylo miejsce na imię i nazwisko ucznia oraz rok szkolny. Na bezuzytecznych lekcjach PO radzie pedagogicznej, gdy wszystkie stopnie juz sa wystawione i nikomu sie nie chce uczyc oraz nikomu nie chce sie uczyc, poniewaz jak wiadomo szkola polska potrafi uczyc wylacznie gdy ma bata w postaci stopni nauka dla nauki nie istnieje- wieksi cwaniacy wystawiali wtedy stopnie na przyszly rok szkolny i lekcje prowadzili- no wiec na tych bezuzytecznych lekcjach wszyscy zespolowo gumkowali podreczniki. A potem oddawali je do biblioteki szkolnej. A potem dostawala te podreczniki mlodsza klasa. Jak sie bylo dobrym uczniem co dba o ksiazki mozna bylo zarobic nawet fabrycznie nowy zestaw- mozna bylo sobie przekazac pytania ze sprawdzianu , mozna bylo do starszej kolezanki zagadac ze sie dostalo po niej ksiazke.

nawet wtedy istnial casus matematyki- ktora jak wiadomo jest najdynamiczniejsza z nauk. Podreczniki od biologii sie dziedziczylo i od polskiego a z matematyki pojawiala sie co roku nowa wersja zbioru zadan. Wystawalo sie po te wersje w ogoniastych kolejkach przed ksiegarnia na placu Dąbrowskiego (sadze ze kazde miasto ma plan Dąbrowskiego i ksiagarnie WSiP) a niektorzy byli robieni w jelenia i kupowali od łebkow nowy zbior zadan, ktory okazywal sie starym zbiorem zadan niestety. Pani od matmy mowila strone "w nowym zbiorze" oraz "w starym zbiorze"., albo informowala ze w starym zbiorze tego zadania nie ma, albo okazywalo sie ze jest ale "z gwiazdka" albo przyklady mialy inna kolejnosc.

potem przyszło NOWE. Nowe polega na tym ze co roku wywala sie kilka stowek na nowy komplet podrecznikow. Czasami szkoly staraja sie ulzyc doli kieszeni rodzicow i czesc ksiazek udaje sie odkupic od klas starszych- ale nie matematyke. Nie, casus matematyki ma sie dobrze co roku zupelnie nowy lepszy podrecznik, co roku w wakacje mozna kupic wszystkie podreczniki OPROCZ matematyki co roku znajduje sie kilku jeleni co to pan ksiegarz przeciez zapewnial ze to jest nowa wersja.

Podreczniki kosztowaly mnie w tym roku pinc stowek tylko dlatego ze czesc mam zeszlorocznych a stare dziecko w ogole odmowilo kupowania czesci podrecznikow bo i tak nie korzysta. A moja prywatna uczennica z niemisckiej szkoly pokazywala mi niedawno co bedzie miala w przyszlym roku i na koncu jej podrecznika zobaczylam znajoma tabelke :) i sie okazuje ze Niemcy dostaja podreczniki ze szkoly co roku te same- o rany czyli mozna?????

A poza tym co u mnie? bede miala w mieszkaniu tchnienie jadeitu lub bursztynowa komnate- jeszcze nie wiem :)

1 komentarze:

  1. Witamy w Matrixie. Druga klasa SP. I juz okazalo sie, ze rodzice, ktorzy kupili podreczniki na poczatku wakacji kupili... ta, tak, zle podreczniki, bo ze stara podstawa programowa. Oczywiscie podreczniki roznia sie miedzy soba kilkoma szczegolikami. Jak by sie uprzec i miec troche dobrych checi - to mozna byloby i tak prowadzic lekcje. A tak skonczylo sie na tym, ze pol klasy wymianiala ksiazki. Na szczescie ja kupilam w tym roku to co trzeba (bo na ostatnia chwile).
    Masakra jakas z tymi podrecznikami...

    OdpowiedzUsuń na zawsze