środa, 15 września 2010

...

Krecilam sie ostatnio po swiątyni handlu i szczesliwosci czyli Arkadii w poszukiwaniu czesci garderoby, ktore na razie wolno mi kupowac samodzielnie, gdyz moj szkodliwy gust nie narobi im obciachu. Czyli skarpetek, majtek, osmielilam sie kupic kilka bluzeczek gdyz w Arkadii mozna zwracac towar. Niedaleko krecila sie dziewczyna- przerazliwie chuda, o wielkich cierpiacych oczach. Sciagala moj wzrok co chwila- na co byla/jest chora? czy cierpi? Czy ma kogos kto stoi u jej boku? Sprowokowala u mnie cala serie refleksji lacznie z wdziecznoscia za los ze na razie nie doswiadcza mnie on jakos szczegolnie.

Wczoraj z Gali spojrzala na mnie znajoma twarz straszliwie chudej dziewczyny o cierpiacych oczach. Najpierw pomyslalam sobie ze nie to niemozliwe, przeciez tamta byla wyraznie CHORA. Ale pozniej zaczelam sobie kojarzyc ze ludzie sie ogladali, ze ktos robil zdjecie, ze jakies mlode dziewczyny rozmawialy i ze padlo nazwisko krzyczace do mnie z okladki kolorowego magazynu. Chuda i wyniszczona dziewczyna. Ikona mody.

3 komentarze:

  1. hehe
    chude jest brzydkie
    i do tego przerażające
    ja byłam niedawno na aerobiku z taką - bałam się, że się złamie - no i ten wzrok.....

    OdpowiedzUsuń na zawsze